Poznań Spoza Kamery » Przedsmak Euro 2012 za nami. Czekamy na więcej

1 maja 2012,

Przedsmak Euro 2012 za nami. Czekamy na więcej

Euro 2012 - Poznań - UEFA - puchar - Henri Delaunay - plac Wolności - centrum Poznania

Majowy weekend z pucharem Euro już za nami. Zdjęcie z tym „cackiem” zrobiło sobie 20 tys. osób, a najwięksi szczęśliwcy zdobyli bilety na mecze mistrzostw.

Organizatorom dopisało właściwie wszystko. Termin – bo akurat zaczął się najdłuższy w roku wolny weekend (a właściwie cały tydzień). Pogoda – no, może poza wczorajszym wieczorem, kiedy na sam koniec nie udało się wypuścić nad miasto wielkiego, dmuchanego pucharu Delaunaya.

Do tego doszła organizowana akurat akcja „Poznań za pół ceny”. Efekt? W niedzielę centrum Poznania – zwłaszcza Stary Rynek i plac Wolności – naprawdę żyło, a nie przysypiało znużone letnim upałem. Mnóstwo ludzi zaglądało na plac Wolności niejako przy okazji.

Tych, którzy nie byli i nie widzieli, zapraszam do obejrzenia zdjęć z niedzieli.

W poniedziałek ludzi było już nieco mniej. Ale i tak trzeba było odstać co najmniej kwadrans w kolejce do pucharu.

Osobiście uważam, że zabawa z witaniem pucharu wyszła świetnie. Chciałoby się powiedzieć: taka mała rzecz, a cieszy. No, może nie taka mała, bo jednak puchar Henri Delaunaya waży te osiem kilogramów…

Prawie jak w strefie kibica

…ale tak naprawdę nie o sam puchar tu chodzi. Cała ta akcja stanowiła prawdziwy przedsmak piłkarskiego święta, które czeka nas – dokładnie w tym samym miejscu – w czerwcu.

Przechadzając się po placu Wolności wśród mini boisk, najmłodszych kibiców w piłkarskich koszulkach (nawet jeśli dominowało na nich nazwisko Messiego, który na Euro 2012 nie zagra), a także całych rodzin ustawiających się do zdjęcia z pucharem – czułem się, jakbym już teraz znalazł się w środku strefy kibica.

W sobotę pisałem, że bardzo ważne będzie, jak poznaniacy przyjmą weekendową wizytę pucharu. Wygląda na to, że przyjęli bardzo pozytywnie. Na plac Wolności zaglądali nie tylko zagorzali kibice. Świetnym pomysłem było ściągnięcie Andrzeja Szarmacha, co przyciągnęło ludzi w średnim i starszym wieku, nawet takich, którzy piłką może niekoniecznie się interesują, lecz samo nazwisko dawnego reprezentanta doskonale pamiętają i kojarzą.

Zagadnąłem jedną z takich kobiet, która przyszła z kilkunastoletnim synem i jako jedna z ostatnich zdobyła autograf:

Syn jest młody i nie za bardzo kojarzy. Ale ja jestem z takiego rocznika, że doskonale pamiętam pana Szarmacha, więc zachęciłam, żebyśmy do niego podeszli. Wtedy piłka była inna niż dziś. Piłkarze nie grali dla pieniędzy. Bardziej chodziło o prestiż i honor…



To zawsze cieszy, gdy bogata przecież historia polskiej piłki pozostaje żywa. Nawet po kilkudziesięciu latach, w kontekście Euro 2012, które dopiero przed nami.

Całkiem sporo chętnych było też w konkursie na najsilniejszy strzał. Nagroda nie byle jaka – każdego dnia bilet na mecz Euro 2012. Jednak obserwując podchodzących do piłki widać było, że nie o bilety tu chodzi, tylko o dobrą zabawę. Swoich sił próbowało sporo dzieci i kobiet. Niektórzy podchodzili nawet po kilka razy, byle przekroczyć wreszcie te 70 czy 80 km/h!

Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej trwały prace drogowców na rozkopanej ul. 27 Grudnia. Ale miało się wrażenie, jakby poznaniacy – przynajmniej ci zgromadzeni na placu Wolności – na moment zapomnieli o utrudniających życie remontach.

Co tu więcej dodać? To był przedsmak, trailer, przystawka. Teraz czekamy na główne danie. Prezydent Ryszard Grobelny w sobotę wyraził przekonanie, że „organizacyjnie wygramy to Euro”. Trzymamy za słowo.

Aha! Nie mogłem sobie odmówić tej frajdy i też znalazłem się w gronie 20 tys. osób, które zrobiły sobie zdjęcie z pucharem.



(fot. UEFA)

Jak podkreślali niemal wszyscy stojący w kolejce: więcej takiej okazji pewnie nie będzie. Banalne, ale prawdziwe.

Zobaczymy, kto podniesie ten puchar 1 lipca w Kijowie!

Seweryn Lipoński / 1 maja 2012