Poznań Spoza Kamery » Kibice płacą, żeby mieć gdzie spać

28 kwietnia 2012,

Kibice płacą, żeby mieć gdzie spać

Euro 2012 - Poznań - Warszawa - Gdańsk - Wrocław - kibice - hotele - nocleg - bilety

Dzisiaj Wiadomości TVP pokazały materiał o cenach noclegów podczas Euro 2012 (można obejrzeć od 12:20). W Poznaniu rozpiętość cen okazała się największa obok stolicy.

Punktem wyjścia były ostatnie problemy ukraińskich hotelarzy. Którzy najpierw wywindowali ceny, a teraz muszą je obniżać, bo inaczej w czerwcu będą mieli… puste pokoje.

I pomyśleć, że jeszcze niedawno całkiem sporo mówiło się o wysokich cenach polskich hoteli! Zresztą i na naszych trochę się to odbiło.

Tacy np. Irlandczycy przyjadą do Polski w dziesiątkach tysięcy, ale tylko część zamieszka w samym Poznaniu. Reszta zaraz po losowaniu rezerwowała noclegi m.in. w Toruniu.

Bardzo droga rozrywka. Nie tylko nocleg

Oczywiście dla kibiców, których nie stać na hotel, pozostaje tańsza opcja z hostelem, polem namiotowym lub w wynajętym mieszkaniu. Stąd aż takie różnice cen noclegów, praktycznie w każdym mieście. Wiadomości przygotowały takie zestawienie:

Warszawa 130-800 zł

Poznań 100-750 zł

Wrocław 100-700 zł
Gdańsk 120-600 zł

Mnożąc to przez liczbę dni… Mówi się, że większość przyjedzie góra na tydzień. Ale przecież najzagorzalsi zostaną przy swoich reprezentacjach do samego końca, więc jak się poszczęści, to nawet trzy tygodnie, czyli aż do wielkiego finału!

Do tego dodajmy koszty podróży w tę i z powrotem, bilety na mecze (zwłaszcza jak ktoś wylosował bilet typu „follow my team” – cena, bagatela, 840 zł, albo i więcej, jeśli drużyna daleko zajdzie)…

No i żywą gotówkę, jaką wręcz mimowolnie zostawia się w restauracjach, kioskach czy taksówkach. Przypomnę, że statystyczny kibic ma u nas zostawić około 300-500 euro. Dziennie!

Gdy to wszystko zsumować, wychodzi całkiem niezła kwota. Wszyscy „wyjazdowi” fani polskiej reprezentacji mogą tylko przyklasnąć, że Euro 2012 jest u nas i tym razem nie muszą nigdzie jeździć. Zawsze to trochę więcej w portfelu.

No, ale z drugiej strony… czego to się nie robi, żeby pokibicować własnej drużynie narodowej? :)

Seweryn Lipoński / 28 kwietnia 2012