Poznań Spoza Kamery » Poznańska eurostudniówka. Nie jest źle

1 marca 2012,

Poznańska eurostudniówka. Nie jest źle

Euro 2012 - Poznań - inwestycje - poznaniacy - remonty - dworzec PKP - rondo Kaponiera

W środę rano obiecałem parę słów na temat „studniówki” Euro 2012. Dzień się tak poukładał, że jestem parę godzin do tyłu. W takim razie niech będzie – komentarz nie na 100, tylko na 99 dni przed rozpoczęciem turnieju.



Atmosfera odliczania udzieliła się nawet poznaniakom. Powyższy zegar na rynku chętnie fotografowali przypadkowi przechodnie. A na ulicach? Też można było co nieco usłyszeć.Gdy w południe przechodziłem pod rondem Kaponiera, do moich uszu dotarły narzekania: - Na to Euro nic nie jest jeszcze zrobione, nic!

Zaraz pomyślałem, że tak źle to chyba wcale nie jest. Owszem, przy poprzednich okazjach – 300, 200 dni przed Euro 2012 – mocno skupialiśmy się na tym, czego na mistrzostwa nie będzie. Symbolem tych opóźnień stały się dwa hasła: Pestka i, nomen omen, wspomniane rondo Kaponiera.



Ale dziś, gdy na licznikach odliczających do turnieju pozostała już mniej niż setka (z wyjątkiem tego obok, bo on akurat odlicza do pierwszego meczu w Poznaniu)... Zdecydowanie bardziej rzuca się w oczy to, co na Euro 2012 jednak będzie.

Ot, choćby taki dworzec. Jeszcze niedawno wydawało się, że pewnie nawet nie zaczną go budować, tak się to wszystko ślimaczyło. A tu proszę, jak pięknie rośnie! Fakt, że na ostatnią chwilę i pewnie będzie sporo niedoróbek. Mimo to zrobi na przyjezdnych o wiele lepsze wrażenie niż stary dworzec z przejściem podziemnym, w którym – za przeproszeniem – śmierdzi.

Albo ulice. Jechałem dziś (akurat jako pasażer) przez al. Solidarności po nowym, gładziutkim asfalcie. Jeśli w czerwcu tak samo pojedziemy wyremontowanymi Roosevelta, Grunwaldzką...



...a także Bułgarską – narzekania na korki i rozkopane miasto pójdą w niepamięć.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że przeprowadzanie wszystkich tych remontów naraz (nie zapominajmy o rondzie Jana Nowaka-Jeziorańskiego) graniczy z idiotyzmem. To efekt wcześniejszych zaniedbań i opóźnień. Ale co się stało, już się nie odstanie. Teraz trzeba trzymać kciuki, aby drogowcy zdążyli zrobić to, co rozkopali. Są szanse, że się uda.

W ostatnich tygodniach zebraliśmy też pozytywne recenzje od przedstawicieli zagranicznych kibiców. Zapewne było w tym sporo kurtuazji, jednak myślę, że także dużo szczerości. Spodobało im się centrum Poznania, stadion też. Narzekali tylko na ceny noclegów.

W tej sytuacji największym poznańskim problemem przed Euro 2012 wydaje mi się... ogólne zmęczenie tymi mistrzostwami, zanim się jeszcze rozpoczęły. Nie okłamujmy się: każdemu z nas w ostatnim czasie zdarzyło się przeklinać drogowców, bo utknęliśmy w korku. Albo tramwaj do nas nie dojeżdża przez remonty. A autobus zastępczy na przykład wypadł... albo też utknął w korku.

O tych coraz gorszych nastrojach przed Euro 2012 pisałem już niedawno w odniesieniu do sondażu tvn24.pl.

To wszystko są problemy, z jakimi Poznań boryka się na 99 dni przed turniejem. Ale spójrzmy na to z drugiej, bardziej pozytywnej strony: jeszcze trzy miesiące i będzie ulga. Większość prac się zakończy (przynajmniej na czas Euro 2012). Zaczniemy znów jeździć normalnie, będziemy mieli nowy dworzec i większe lotnisko, z wielu ulic znikną rozkopy. A do tego wszystkiego - po prostu w czerwcu będzie w naszym mieście całkiem fajna impreza.

Seweryn Lipoński / 1 marca 2012